Podsumowanie Dnia Porażki 2020 czyli przepis na te trudne czasy.

13.10.2020 odbył się Dzień Porażki 2020 (www.dzienporazki.pl). Konferencja on-line skupiająca się na tematyce uczenia na błędach. W wydarzeniu na 4 scenach, wzięło udział 44 prelegentów i kilkuset uczestników z całej Polski (a może nie tylko 😊).

Ja również miałam okazję uczestniczyć w tym wydarzeniu wspierając ją od strony organizacyjnej. Dzięki tej roli z uwagą wysłuchałam  8 ciekawych wykładów i dzielę się tu z Wami moimi przemyśleniami na gorąco po konferencji.

Jaki był dzień porażki?

Był super! Dlaczego? Bo zgromadził na 4 scenach wyjątkowe osoby. Wyjątkowe z racji swoich doświadczeń, ale też podejścia do porażek i możliwości uczenia się nich. Opowiedzieć o swoich porażkach i wyciągniętych z nich lekcjach? Nie każdy ma na to odwagę! Tak więc oprócz porażek było sporo o odwadze, niepewności, małych krokach, uważności, zaufaniu, próbowaniu, doświadczaniu, ciekawości, sukcesach, spełnieniu. Czego nie było? Nie było nudy, teorii bez pokrycia, „dobrych rad”. Byli ludzie tacy jak my i ich inspirujące historie. Z czym ja wychodzę z tej konferencji?

Pierwszą rzecz, która przychodzi mi do głowy to szansa na osobistą refleksję: Jakie jest moje podejście do porażek? Czy boję się ich i unikam za wszelką cenę? Czy potrafię je zaakceptować (a może nawet lubię!) i potrafię wyciągać z nich wnioski? Bez względu jaki jest mój osobisty stosunek do porażek, to one po prostu są. Przytrafiają się każdemu z nas i tylko od naszego podejścia do nich zależy czy czegoś się nauczymy czy też nie. Niby oczywiste i proste, ale nie do końca. Bo żeby uczyć się na własnych błędach potrzebujemy otwartości, zgody na nie. Dopiero ta akceptacja pozwala nam na uczenie się z nich. Dać sobie przyzwolenie na porażki i płynąca z nich naukę to moja pierwsza lekcja, w którą wychodzę. (I tu wielki ukłon w stronę prelegentów za to, że podzielili się z nami przykładami swoich porażek i sposobami na wyjście z nich. Jakoś tak łatwiej zaakceptować swoje porażki, kiedy wiemy, że nie tylko my je mamy i widzimy, że z wielu z nich można wyjść umocnionym).

Moje kolejne przemyślenia być może nie mówią wprost o porażkach, ale myślę, żę ostatecznie układają się w całkiem zgrabny przepis jak sprawić, aby obecny czas nie stał się naszą porażką.

Zacznę więc od krótkiej refleksji na temat naszej dzisiejszej, covidowej rzeczywistości. Czym różni się ona od tej sprzed roku? Przede wszystkim tym, że zmusiła nas do porzucenia iluzji pewności i kontroli. Nasze kalendarze pełne planów, nasze projekty, plany wakacyjne…wszystko zmieniło się „jednego dnia”. Niemalże z dnia na dzień znaleźliśmy się w innych warunkach. I choć w marcu-kwietniu może jeszcze łudziliśmy się, że to tylko na chwilę to dziś już wiemy, że ta niepewność, nieprzewidywalność zostaną z nami na bardzo długo. U wielu z nas budzi to lęk. I nie ma co się temu dziwić – zmieniły się warunki zewnętrzne, wiele osób zmieniło swoją pracę, zmieniło swoją rolę w organizacji, nasz rytm życia rodzinnego uległ zmianom, pojawiła się obawa o zdrowie najbliższych…. Skoro jednak jest to nasza „nowa rzeczywistość” warto przestać się jej bać, a powoli zacząć ją oswajać. Jak? Joanna Chmura w swojej prezentacji podsunęła nam kilka pomysłów:

  1. UWAŻNOŚĆ.  Nie mamy wpływu na to co nas spotyka, ale mamy wpływ na to jak na to reagujemy. Wszyscy znamy to zdanie jednak w praktyce oznacza to, że tak naprawdę musimy być stale uważni, obserwować siebie, pojawiające emocje. Świadomość tego jak się czujemy, czego doświadczamy to pierwszy krok, aby mieć wpływ na to jak reagujemy. Nie ma uniwersalnych rozwiązań w każdej chwili musimy wybierać to, które jest dla nas dobre i wspierające w danej chwili. Uważne obserwowanie siebie, tego co nam służy i pomaga, pozowli nam na budowanie tej rzeczywistości na nowo – inaczej i bardziej świadomie.
  2. CIEKAWOŚĆ – zamiast lęku. Asia powiedziała, że ciekawość jest tym, co może nas uratować. Zamiast bać się i zamykać na to, co przychodzi, włączmy naszą ciekawość i z uwagą przyglądajmy się temu, co dzieje się wokół. Lęk hamuje nasze działania. Ciekawość jest tym czynnikiem, który może motywować nas do nich. Prawda jest też taka, że oprócz trudnych doświadczeń covid przyniósł wielu z nas też dobre doświadczenia, pozwolił spojrzeć na siebie i życie z innej perspektywy. Czyż nie jest to ciekawe?
  3. „PORZUĆ FANTAZJĘ O POCZUCIU KONTROLI”. Nie mamy kontroli nad wieloma rzeczami. Nigdy nie mieliśmy pełnej kontroli, ale były obszary, nad którymi byliśmy w stanie zapanować. Dziś coraz częściej mówimy „nie wiem”. Uczucia „nie wiem” doświadczamy wielokrotnie w ciągu dnia. Odpowiedzi, które mieliśmy dotychczas dziś już nie pasują do otaczającego nas świata. Co będzie jutro? Nie wiemy. Jak się rozwinie sytuacja z wirusem? Nie wiemy. Czy jutro zamkną przedszkola i szkoły? Nie wiemy. Wielu rzeczy nie wiemy. Dla tych, którzy lubią mieć plan i wszystko poukładane to szczególnie trudny czas. Jednocześnie jak powiedziała Joanna Chmura „pokochanie tego “nie wiem” jest naszym zadaniem”. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć wielu rzeczy, dlatego tak ważna jest nasza uważność i otwartość w każdej z sytuacji. Pan Jacek Santorski na koniec naszej konferencji opowiedział krótką historię. Postaram się ją tu przytoczyć jako podsumowanie tego wątku. A brzmiała ona mniej więcej tak: Do mędrca podeszli ludzie i patrząc na wojowników szykujących się do walki zapytali „Jak myślisz, który z nich wygra?” Mędrzec odpowiedział: Ten, który nie będzie przewidywał następnego ruchu przeciwnika”. Tak właśnie nieprzewidywalne są te nasze czasy.
  4. KROK PO KROKU. Covid zaprosił nas do zmiany perspektywy. Nie możemy patrzeć już daleko, na cel podróży. Dziś jeszcze bardziej liczy się każdy nawet najmniejszy krok. Te małe kroki to właśnie to, co możemy zrobić w tej sytuacji. Z jednej strony małe kroki pozwolą nam szybko zmienić kierunek jeśli ten, który obraliśmy okaże się nieaktualny, z drugiej dadzą motywację do tego, aby się nie zatrzymać. O wartości małych kroków opowiadał też Wojtek Ozimek w swojej prezentacji. I choć w jego przypadku były to realnie małe kroki, które stawiane przez 2 dni pozwoliły mu w ciężkim stanie wydostać się z gór, to w naszym przypadku mogą one pomóc nam przejść lub iść przez niepewne czasy.

I choć do tej pory niewiele napisałam o samych porażkach to mam wrażenie, że uważne małe kroki stawiane z ciekawością i pewną pokorą w tych niepewnych czasach to właśnie przepis, który może nam pomóc uchronić się przed wielkimi błędami. Przepis, który pozwala nam na bieżącą weryfikację miejsca, w którym jesteśmy i podjęcie decyzji o kolejnym małym kroku.

I kilka słow na koniec. Dobra energia, pozytywna atmosfera… jak je zmierzyć? Ten punkt zatem to moje subiektywne odczucia z konferencji, ale myślę że nie tylko moje. Usłyszenie „Ja też tak mam”, „Wiem z czym się mierzysz” i zobaczenie z każdej trudnej sytuacji da się wyjść umocnionym to dodatkowa wartość, którą wynoszę z tej konferencji. Maciej Panek powiedział, że „Porażki muszą być jak szczepionki, które uchronią nas w przyszłości”. Podoba mi się to porównanie, ale na koniec chyba zmienię ją tak: Takie wydarzenia jak Dzień Porażki są jak witaminy, które pozwalają nam przejść przez sezon wirusowy silniejszymi 🙂

Jeśli nie udało Wam się być na Dniu Porażki to zapraszam Was na stronę Fundacji Dobra Porażka (https://dobraporazka.pl) tam także znajdziecie mnóstwo inspirujących histori i wartościowych treści na temat tego jak uczyć się na doświadczeniach swoich i innych.

Lucyna Konkel

Lucyna Konkel

HR manager, trener, coach, autorka projektu HR4Agile. Każdego dnia udowadnia jak wielką moc w rozwoju Twojej firmy ma dobry HR.